piątek, 28 stycznia 2011

Jaki kot jest lepszy, rasowy czy dachowiec?

Czasami spotykam się z pytaniem: czy warto kupować rasowego kota skoro dookoła kręci się tyle darmowych, bezpańskich kotów a w prasie i na przystankach autobusowych widnieją ogłoszenia typu: "oddam w dobre ręce" lub "rasowy bez rodowodu, tanio"?

Temat nie jest wcale taki prosty na jaki wygląda na "pierwszy rzut oka". Słyszałem o ludziach, którzy przygarnęli bezpańskiego małego kotka, lub kupili go za grosze na bazarach, i który stał się później ich najlepszym przyjacielem na długie lata i byli bardzo zadowoleni ze wspólnego zamieszkiwania. Z drugiej strony słyszałem też o przypadkach w których przygoda z przygarniętym kiciusiem-znajdą lub "rasowym, bez rodowodu" skończyła się podartymi firankami, posikanym łóżkiem, podrapanymi meblami i czasem właścicielem. Na ten obraz nakłada się cała paleta chorób i pasożytów jakie zwierzak nieznanego pochodzenia może przywlec do naszego domu. Myślę, że na temat nabycia kota (podobnie jak i każdego innego zwierzęcia) nie należy patrzeć tylko przez pryzmat ceny jego zakupu.
Należy zdać sobie sprawę, że zakup kota to decyzja której skutki będziemy obserwować przez kilkanaście długich lat (kot żyje statystycznie dłużej niż pies). Czy po 5-10 latach od zakupu ktokolwiek pamięta ile zwierzątko kosztowało? Wątpię! Jedyne co, po tak długim okresie czasu, doświadczamy to codzienny widok i zachowanie naszego pupila oraz reakcje znajomych na jego obecność. Czy na pewno będziemy dobrze się czuli z kotem, który nie spełnia naszych oczekiwań lub sprawia problemy? Aby uniknąć takich rozterek należy zainteresować się zakupem zwierzęcia rasowego z oficjalnej, zarejestrowanej hodowli. Kwestie finansowe są z reguły jedyną wadą takiego rozwiązania. Po za tym szczegółem, możemy cieszyć się rozlicznymi korzyściami.
Biały kot

Przede wszystkim nabycie młodego zwierzęcia rasowego daje nam duży poziom przewidywalności jego przyszłego wyglądu i, co często ważniejsze, zachowań. Zwierzę rodzące się w oficjalnej hodowli ma udokumentowaną przeszłość, potwierdzoną rodowodem, najczęściej do 5-ciu pokoleń wstecz. Jego przodkowie byli uczestnikami wystaw w trakcie których są eliminowane z oficjalnego rozrodu zwierzęta nie spełniające kryteriów danej rasy, chore lub mające jakiekolwiek istotne wady genetyczne. Ponadto wystawa jest dość stresującym wydarzeniem którego nie ma szans przejść jednostka agresywna lub panicznie bojaźliwa. Sędziowie bezwzględnie eliminują z rozrodu koty które próbują ich atakować, za cenę życia nie chcą wyjść z przydzielonej klatki lub uciekają na oślep między widzami. Podobnie są odrzucane z hodowli sztuki genetycznie nieudane lub nie spełniające surowych wymagań wzorca rasy. W ten sposób z pokolenia na pokolenie umacniane są pożądane cechy hodowanych zwierząt, a utrzymanie tego sprawnego systemu selekcji jest jednym z powodów dla których nabywając zwierzęta rasowe musimy się liczyć z jakimś, choćby minimalnym, wydatkiem finansowym. Ponadto oficjalny hodowca musi być zrzeszony w klubie, klub należeć do federacji krajowej, a ta z kolei do międzynarodowej. Ten złożony system sfederowanych organizacji służy m.in. narzucaniu rozmaitych obowiązków na hodowców do których należy chipowanie zwierząt, prowadzenie szczepień, książeczek zdrowia, zgłaszania kryć i narodzin miotów, ograniczanie eksploatacji hodowlanych kotek (tylko 3 mioty na 2 lata, lub rzadziej), itp.
Osobiście nigdy nie odważyłbym się polecić zamieszkiwania z kotem, nieznanego pochodzenia, którego niedawni przodkowie musieli codziennie brutalnie walczyć o pożywienie i terytorium, znosić obecność pasożytów i podlegać tym wszystkim prawom ewolucji, które preferują osobniki agresywne, nieufne lub bojaźliwe. Ponadto domorosły "hodowca", nie podlegający żadnym mechanizmom kontroli, może stosować z chęci łatwego zysku tzw. chów wsobny, czyli krzyżować ze sobą osobniki blisko spokrewnione. W najlepszym przypadku zwierzęta wyhodowane w ten sposób będą słabe i chorowite, w najgorszym będą miały trudne do przewidzenia problemy z psychiką, co nie wróży łatwego życia ich przyszłym właścicielom.
Reasumując proszę samemu rozważyć co jest tańsze: rasowy kot z oficjalnej hodowli, który będzie przez długie lata powodem do dumy i radości właściciela, czy np. nowe meble lub stałe wydatki na opiekę lekarza weterynarii w przypadku nieudanego eksperymentu ze zwierzakiem nieznanego pochodzenia.


http://www.kocipysiek.pl/Dlaczego_rasowy.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prześlij komentarz